godz. 18.00
Łukasz Szopa Kawa w samo południe (wyd. Forma), prowadzenie Robert Ostaszewski
godz. 19.00
Krzysztof Uniłowski Kup Pan książkę! Szkice i recenzje (wyd. FA-art), prowadzenie Jakub Momro

Łukasz Szopa – ur. w 1973 r., poeta, prozaik i tłumacz pomiędzy polskim, niemieckim i jugosłowiańskim. Redaktor chorwackiego i bośniackiego działu literatury w piśmie „Pobocza”. W latach 1997–1999 w Bośni-Hercegowinie, gdzie założył min. pismo literackie „Album” (Sarajewo) oraz współinicjator pisma literackiego „Kolaps” (Mostar). Publikował w Polsce („Kartki”, „Czas Kultury“, „Pogranicza”, „Topos”, „Ha!art”, „Portret”, „Kursywa”, „Szafa”), Austrii, Bośni i Hercegowinie, Chorwacji, Danii, Serbii i Czarnogórze, oraz w antologiach liryki (Polska, Austria). Opublikował zbiory poezji Roadmovie (Kartki 2000) oraz wspólnie z Mehmedem Begićem Film (Alternativni Institut, Mostar, 2001). W 2009 r. opublikował zbiór opowiadań Kawa w samo południe (Wydawnictwo Forma). Mieszka w Berlinie i Włosieniu.
Kawa w samo południe to zbiór dziesięciu opowiadań, w których Łukasz Szopa opisuje życie w Bośni-Hercegowinie bezpośrednio po zakończeniu bratobójczej wojny. Autor, który był naocznym świadkiem tamtych wydarzeń, nie koncentruje się na faktach, czy refleksjach polityczno-historycznych; w formie przypominającej zapisy z dziennika, przedstawia atmosferę panującą w tamtym czasie, w którym mimo pokoju, nadal występowało realne zagrożenie rozpalenia tlących się nacjonalizmów.
Powrót do Banja Luki już pod wieczór, powrót bez słow, pożegnanie z wujkiem bez większych słów. Wystawia nas znów w tym samym miejscu, pod Rock Cafe.
Rozglądamy się, ciemność powoli napełnia powietrze, niebo jasne wysoko nad nami, czym niżej, czym więcej świateł już zapalonych (latarnie, kawiarnie, samochody), tym ciemniej.
Spacerujemy trochę, szukając jakiejś budki telefonicznej, po drodze graffiti na ścianach przypominają nam, że podczas wyprawy za miasto przynajmniej zapomnieliśmy o wojnie i o gorącej atmosferze. Niepokoje wewnętrzne wyparły na te kilka godzin niepokoje zewnętrzne, nie wiem czy to dobrze czy źle, co lepsze, co gorsze, czy lepszy tani marmur stolika w Rock Cafe od drewnianego stołu u babci i dziadka Marka, czy lepsza nerwowość na ulicach Banja Luki czy też rozlazły, mazisty spokój Srbca.
Dzwonimy do Borjany, umawiamy się na ósmą z nią i Nataszą, w „Kniaziu”.
(fragment)
Robert Ostaszewski – ur. 1972 r., krytyk literacki, prozaik, redaktor naczelny „Portalu Kryminalnego”, współredaguje również kwartalnik „FA-art” i dwumiesięcznik „Dekada Literacka”. Ostatnio wydał zbiór wywiadów z pisarzami i tekstów krytycznoliterackich „Etapy” Rozmowy z pisarzami (i nie tylko)” (Olsztyn, 2008). Mieszka w Krakowie.
***
Krzysztof Uniłowski – ur. w 1967 r. w Sosnowcu. Krytyk literacki. Pracuje w Instytucie Nauk o Literaturze Polskiej Uniwersytetu Śląskiego. Z kwartalnikiem literackim „FA-art” jest związany od roku 1990. Opublikował książki: Skądinąd. Zapiski krytyczne (Wyd. FA-art, 1998), Polska proza innowacyjna w perspektywie postmodernizmu. Gombrowicz - Parnicki - Lem (1999), Koloniści i koczownicy. O najnowszej prozie i krytyce literackiej (2002) oraz Kup Pan książkę! Szkice i recenzje (Wyd. FA-art, 2008). Razem z Dariuszem Nowackim opracował tom szkiców Była sobie krytyka… Wybór tekstów z lat dziewięćdziesiątych i pierwszych (2003) oraz Przypadki krytyczne. Studia i szkice o krytyce, życiu oraz świadomości literackiej po roku 1918 (Wyd. FA-art, 2007). Mieszka w Giszowcu.
W tezie mówiącej o braku znaczenia współczesnej krytyki literackiej spróbujmy się dopatrzyć nie apokaliptycznej diagnozy, lecz projektu. Innymi słowy, opowiadałbym się za krytyką, jaka odmawia sobie prawa do znaczenia, relatywizuje to znaczenie, ale po to, by uczynić z niego stawkę gry. Chodzi o intelektualną dywersję, która przy założeniu, iż nie ma innego znaczenia jak tylko społeczne, skupiałaby się na nieustannym problematyzowaniu sensu, próbach jego destabilizowania, dekontekstualizacji, przemieszczania. Krytyka w takim rozumieniu byłaby działaniem wywrotowym, polegałaby na wprowadzeniu nieoczywistości w pole widocznego, niejasności w pole zrozumiałego, wiązała się z komplikowaniem tego, co powinno być zwyczajne i proste. W tym też sensie byłaby czymś aspołecznym, tak jak „aspołeczne” jest czytanie pod ławką Niziurskiego na nudnej lekcji. A czy ktoś zna przyjemniejsze lektury? I niech już będzie, że ta przyjemność jest przyprawiona ociupinką perwersji. Tak, żeby zupa była smaczniejsza.
Jakub Momro – literaturoznawca, filozof, tłumacz. Pracuje na Wydziale Polonistyki UJ. Wykłada również w Instytucie Kultury na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej UJ oraz w Krakowskiej Szkole Komunikacji Audiowizualnej. Niebawem w wydawnictwie Universitas ukaże się jego książka Literatura świadomości. Samuel Beckett – podmiot – negatywność.